— Wójta bym się bojała! Figura zapowietrzona! Tyle mi znaczy, co ta kukła do strachania wróbli! Nie pamięta o tym, że chłopy go wybrały, to i one mogą z tego urzędu zesadzić — wrzeszczała Płoszkowa.

— Karać by jeszcze mieli! A nie płacim to podatków, nie dajem chłopaków w rekruty, nie robim, co ino każą! Mało im jeszcze, że nam chłopów pobrali!

— A niech się zjawią, wnet jakaś bieda pada na kogoś.

— Psa mi ano we żniwa w polu ustrzelili!

— Mnie zaś do sądu podali, że się sadze zapaliły!

— A mnie to nie, żem to łoni len suszyła za stodołą?

— A jak to sprały Gulbasiaka, że kamieniem na nich puścił!

Krzyczały spólnie, ciżbiąc się308 do Rocha, aż uszy zatykał od wrzasku.

— A dyć przyciszcie się! Gadaniem nic nie poredzi! Cichocie! — wołał.

— To idźcie do wójta i przedstawcie albo wszystkie tam pociągniem z mietłami! — darła się zawzięcie Kobusowa.