Każdy z różańcem, z księgą, schylony,

Z okiem pobożnie utkwioném w ziemi,

Młodsi po przedzie, starsi za niemi,

A daléj, starzec, ich przełożony. —

Imię mu Sadoch — i lat już wiele,

Jak nosi szatę swego zakonu,

Jak niesie modły do niebios tronu,

I ostrą włosień10 nosi na ciele. —

Z młodu wiódł żywot nie mniéj surowy,

Bo dzieląc Jacka z Czesławem trudy11,