Dej nom chleba, polom kłosy,
Wiankom wody, łąkom rosy.
I stanęła między tymi dziewczynami, chodzi, śpiwa, śpiwa [...], chłopoki z nimi. I w końcu ta jedna Aniela, któro tak nie lubiała ji tego Jantka ji odbiła, mówi:
— O, patrzajta, jako ładna dziewucha! Kto to jest? To Maryna?
A dziewczyny mówio:
— Nie, to jakoś jinná dziewucha. Pedoj, kto ty jesteś!
— No jestem Marysia.
— To ty jesteś?
— No jo jestem.
— Pedoj, coś zrobiła.